1. Niektóre funkcje forum wymagają rejestracji. Po założeniu własnego konta będziesz mógł korzystać z takich funkcji jak m.in. tworzenie własnych tematów i postów, edycja własnego profilu użytkownika wraz ze statusami, prywatne konwersacje pomiędzy innymi zarejestrowanymi użytkownikami forum.

Stawka realizatora Live za koncert.

Dyskusja w dziale 'Forum' rozpoczęta przez paul, 9 Luty 2012.

  1. dabdanek Początkujący

    Zgłaszam się w Podkarpackiem . Mam parę gratów . Dojadę swoim transportem , za zwrot kosztów , i skromne co nieco ;)
  2. Waldorff Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Żonaty :)
    Lokalizacja:
    Warszawa/Gdynia
    dabdanek A z czego się utrzymujesz...?
    Premier Izraela - Benjamin Wytanjachu...? :D
  3. Lolo Stały Użytkownik

    Zawód:
    pogrzebacz
    Lokalizacja:
    Grodków/Wrocław
    DAW:
    Reaper
    Mauryc Goldbaum Wyzyskiewicz? :)
  4. VeT Użytkownik

    Zawód:
    Realizator Dźwięku
    Lokalizacja:
    Białystok
    DAW:
    Cubase, Samplitude
    Ktoś tam pisał 150 zł za koncert to chyba stawki z jakiś nie dzisiejszych czasów. Minimalnie 350-400 plus transport, a swoje graty to można targać ale nie za takie ceny jak ktoś jedzie i ma np swój Vi1 nie wyobrażam sobie żeby ktoś zrobił koncert za 400 zł i przyjechał z Vi1 wtedy stawka realizatora + stawka za wypożyczenie stołu, przy stałej współpracy lub jazda w całą trasę ze swoim stołem to można się dogadać na jakaś cenę typu minimalnie 550 zł za koncert + transporty + noclegi, ale nie inaczej
  5. VeT Użytkownik

    Zawód:
    Realizator Dźwięku
    Lokalizacja:
    Białystok
    DAW:
    Cubase, Samplitude
    Pamiętajmy że sprzęt kosztuje przecież nikt nie kupuje sobie gratów dla wyższej idei tylko po to by na siebie zarabiały. Tak samo jest z umiejętnościami, rozumiem że młodzi realizatorzy potrafią zrobić koncert za browary nawet ale trzeba szanować swoją wiedzę i umiejętności!
  6. clayton Początkujący

    150 zł kasuję ja za koncert 2 moje zaprzyjaźnione zespoły i to pod warunkiem że dotyczy imprez na miejscu (ponadto są to zespoły z którymi współpracuję od lat). W innych wypadkach moja stawka to 350 zł i nie uważam iż zaniżam ceny, po prostu na tyle wyceniam swoje umiejętności. Nie ciągnę ze soboą Vi1 czy innych pro sprzętów i nie potrzebuję do tego TIR+a. Mam swojego Presonusa i to mi zespolom wystarcza.
  7. Marcin Szwajcer moderator globalny

    Zawód:
    wiadomo
    Lokalizacja:
    Wrocław
    Temat rzeka znany nie od dziś. Ciekaw jestem ilu z krytykantów zaczynało od takich stawek? Nie bądźmy hipokrytami. Młodzi, niedoświadczeni, pracujący za 150zł nie są problemm na rynku. Problemem na rynku są starsi, doświadczeni, ale marni i kasujący 150zł. Sam dzisiaj kasuję 10 krotnie wyższą stawkę niż kiedy zaczynałem 9 lat temu i jakoś nie mam mniej pracy niż wtedy. Pracy ogólnie po prostu nie jest tak dużo a im droższe usługi, tym mniejszy rynek. To normalne.
  8. jacek.mixer Administrator

    Zawód:
    mikser
    Lokalizacja:
    Wrocław
    DAW:
    Pro Tools
    Ja placilem sobie za paliwo, zeby pojechac na moje pierwsze koncerty z Guess Why 12 lat temu. Wiec stawka byla ujemna :)

    Sent from my iPhone using Forum Runner
  9. lampek Użytkownik

    Zawód:
    Chyba realizator dźwięku/producent muzyczny
    Lokalizacja:
    Grębocin
    DAW:
    Samplitude
    Pytanie było o stawki. Więc proszę - jeśli jesteś kumaty i obyty w materii (czyli masz już kilkuletnie doświadczenie w branży - samodzielna realizacja live z ramienia firmy nagłośnieniowej lub praca z indywidualnymi zespołami/artystami) to stawka nie mniejsza niż 500zł jest dobrym punktem wyjścia. Może być stówkę mniejsza jeśli artysta/zespół/firma nagłośnieniowa są z Twojego miejsca zamieszkania. Poniżej nie powinno się schodzić. Mowa oczywiście o stawce za przysłowiową "sztukę". Normalna stawka w średniej firmie nagłośnieniowej to 600zł dla realizatora FOH/monitor. Im lepsza firma tym większa stawka i większe prawdopodobieństwo nienoszenia gratów:)
    Jeśli pracujesz z indywidualnym artystą, to kasa poniżej 400zł nie powinna wchodzić w rachubę. Realizatorzy FOH znanych polskich gwiazd raczej nie schodzą ze stawką poniżej 800zł. Stawki wyższe to norma. Pisze cały czas o kwotach netto(!!!), ale transport już raczej musisz liczyć we własnym zakresie. Menedżmenty rzadko zwracają za podróż...

    Bywały przypadki, ale baaaaaaaaaardzo rzadkie, że artyści dzielili się po równo z realizatorem dźwięku, ale jak już wspomniałem, to incydentalne przypadki...:)

    Jeśli startujesz w tym biznesie to tak zwane "frycowe" niestety trzeba zapłacić... Ja osobiście kiedyś robiłem to z przyjemnością! Największą frajdą był udany koncert!
    ...zresztą nawet teraz bywa że trzeba czasem zrobić za "dziękuję", ale w sytuacji przyjacielskiej pomocy. Ostatnio tyrałem przez 14 godzin przy poważnej produkcji w polskim radiu PR3. Koleżeńska przysługa za "dziękuję":) Było bardzo miło i sympatycznie! To procentuje na przyszłość!!! Warto o tym pamiętać!
    VeT, Andy oraz Pedzel lubią to.
  10. Marcin Szwajcer moderator globalny

    Zawód:
    wiadomo
    Lokalizacja:
    Wrocław
    Dodajmy jeszcze lampek że co region w PL to inne standardowe stawki ;-) Ja na przykład jak na region dolnego śląska mam bardzo wysoką stawkę, ale gdybym porównywał to do Warszawy pewnie wypadłbym dość typowo. Posłużyłbym sie tutaj pewną analogią. Sportowcy tez nie zaczynają kariery od milionowych kontraktów, czy oni według sław sportu "psują rynek"? Nie sądzę. To że my tak na to patrzymy w obrębie swojego środowiska świadczy tylko o tym że ten rynek JUŻ jest zespsuty i to z innego powodu.
    VeT lubi to.
  11. Waldorff Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Żonaty :)
    Lokalizacja:
    Warszawa/Gdynia
    Przepraszam, że się wtrącam, ale ta analogia jest nie do końca trafiona (tudzież nie całkiem chybiona) ;) Sportowcy (i ich rynek) to nieco inaczej funkcjonująca "maszynka" - choćby dlatego, że milionowe kontrakty nie zdarzają się wśród realizatorów :)
    Nie zdarzy się również, że np. niejaki Ronaldo zostanie wykolebany przez trenera z reprezentacji, bo właśnie pojawił się niewiele gorszy - ale za to o wiele tańszy piłkarzyk...

    My jesteśmy wolnymi strzelcami, pracujemy indywidualnie na własny sukces. Nikt o nas nie dba, nikt nie ustala zasad, nikt nie wymaga szkoleń, treningów, nikt nie pilnuje przestrzegania zasad BHP, godzin pracy, dopuszczalnego natężenia dźwięku, etc.,etc...
    Zawodowi sportowcy (zawodowi, czyli ci którzy zarabiają pieniądze z uprawiania sportu) zrzeszeni są w klubach sportowych i inszych federacjach. Te instytucje to ze wszech miar opiekunowie sportowców. Dbają o wszystko - począwszy od niezbędnego ubioru, poprzez właściwa dietę i trening, skończywszy na negocjacjach finansowych.

    Marcin - zgadzam się. Rynek nasz jest popsuty z zupełnie innego powodu (żeby nie powiedzieć "innych powodów").

    Dopóki rozwój i kariera realizatora dźwięku w Polsce przebiegała szczeblami "zgodnie z prawami natury" - było nawet OK. Był mistrz i uczeń... był okres adepta i artysty.
    Od kiedy nastała moda na "lansowanie" i inne promocje - zaczął się prawdziwy atak śmiałków.
    Śmiałków, którzy zamiast uświadamiać sobie własne braki i dążyć do samodoskonalenia - odwracają uwagę od sedna sprawy "rąbiąc dupsko" wszystkim pozostałym kolegom z branży.
    Śmiałków często utalentowanych, ale bez ugruntowanej wiedzy i bez praktyki.
    Śmiałków przeważnie zdolnych, ale niepokornych i niezbyt pracowitych.
    Śmiałków z wyobraźnią kończącą się w okolicach czubka własnego nosa.
    Cudownie samodoskonalących się złotoustych przedstawicieli handlowych samych siebie - z cyklu "czego nie dogram to dowyglądam", a jak nie "dowyglądam" to obniżę cenę i zrobię promocję :D

    Posłużę się pewnym, mądrym w moim przekonaniu, porzekadłem:
    - Mężczyzna wygląda dobrze w garniturze dopiero... w trzecim pokoleniu.

    Cierpliwości... :cheers: :beer:
    BurczybasS, jackos71 oraz Nabla lubią to.
  12. Nabla Użytkownik

    Lokalizacja:
    Poznań
    No i przemówiono z głębin studni mądrości. :beer:
  13. Waldorff Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Żonaty :)
    Lokalizacja:
    Warszawa/Gdynia
    Nie nabijaj się :D Ja tak po prostu czuję...

    No dobra, więcej nie będę :)
  14. Nabla Użytkownik

    Lokalizacja:
    Poznań
    Absolutnie się nie nabijam. Zastosowałem nawet międzynarodowy znak aprobaty: :beer:
  15. Marcin Szwajcer moderator globalny

    Zawód:
    wiadomo
    Lokalizacja:
    Wrocław
    Waldorff, twoje doświadczenie pokonało wszelkie mądrości młodego człowieka jakim jestem. Trafiłeś w sedno. Nie znam się zanadto na sporcie i pewnie dlatego nie dostrzegłem tych dość fundamentalnych różnic. Z tego co mówisz Waldorff dużo złego stało się z powodu kształtu dzisiejszego showbiznesu w PL. Nie rozwinąłeś tej myśli jakoś szczegółowo, ale chyba czuję o co Ci chodzi. Wystarcyz że tworzę jakąkolwiek gazetę, włączę jakiekolwiek radio ( z wyjątkiem PR2 ), włączę jakąkolwiek polską stację telewizyjną (z wyjątkiem TVP kultura i Historia). W showbiznesie jest dzisiaj IMO jedynie ziarnko muzyki, reszta to szeroko pojęty marketing, zatem też dla młodych realizatorów nie ma ono dobrego przykładu. Ja robię to co robię bo kocham muzykę i zawsze była ona potężną częscią mojego życia, ale większośc z realizatorów których spotykam w ogóle nie przywiązuje większej uwagi do muzyki! Dla mnie to jest niepojęte.
  16. DawidZ Użytkownik

    Lokalizacja:
    Kielce
    Marcinie, mam identyczne podejscie i odczucia, zgadzam sie 100%
  17. Waldorff Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Żonaty :)
    Lokalizacja:
    Warszawa/Gdynia
    Marcin - dziękuję za zrozumienie. Coraz rzadziej mi się zdarza (choćby z racji mojego numeru PESEL :) )
    Miło mi, że są w Twoim pokoleniu ludzie, którzy ŻYJĄ MUZYKĄ, a nie reklamą... i traktują MUZYKĘ jako SZTUKĘ nie zaś jako "przykrywkę" do zarabiania pieniędzy.
    Dzięki Tobie (Wam) trochę mniej czuję się jak człowiek z "Lamanczy".

    DawidZ - :beer:
    Więcej "Donkiszotów" poproszę... w kupie siła! :D :beerglass: :cheers:


    P.S. Moja wypowiedź nie zawierała lokowania produktu :rolleyes:
    Przed użyciem skonsultuję się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża mojemu życiu lub zdrowiu :banghead:
    Itd., itd...
  18. Marcin Szwajcer moderator globalny

    Zawód:
    wiadomo
    Lokalizacja:
    Wrocław
    Waldorff w twoim sposobie myślenia nie ma niczego nienormalnego czy nadzwyczajnego jesli przymierzać je do zachodnich standardów. Oczywiście również na zachodzie są fachowcy i są przeciętniacy, ale dla wszystkich jest raczej jasne kto stanowi tą część wzorcową ;-) Ilekroć wyjeżdżałem na konwencję czy szkolenia zagraniczne dawało się to odczuć bardzo wyraźnie. Ludzie z którymi się tam stykałem albo mieli zwyczajnie ogromne pojęcie o tym o czym mówią i kochali muzykę, albo przynajmniej kochali muzykę. Jeśli ktoś nie jest pasjonatem muzyki ale nadal interesuje go ta branża, powninen produkować sprzęt, być inżynierem systemowym itp. itd. ale do tego trzeba mieć WIEDZĘ i jednak jakieś wykształcenie. Jeśli nie ma się ani wiedzy, ani wykształcenia, ani miłości do muzyki, można się już tylko lansować. Tutaj nasz "podwątek" w tej dyskusji zatacza koło. W polsce jest może 30 zespołów grających zawodowo i przyzwoicie z tego zyjących. Myślę a nawet wiem, bo wielu z nich znam, że znajdzie się tez tylu realizatorów koncertowych kochających muzykę a czasem nawet mających ogromną wiedzę. Zezowatością naszego podejścia jest jednak fakt, że tylko kilku z nich pracuje z tymi zespołami grającymi zawodowo :/ Nikt tak na prawde nie wie jak wielu takich ludzi pożegnało się z branżą właśnie przez jej "gangrenę". Nie przepdam za Gorgem Lucasem, ale jak ulał pasuje mi tu analogia do ciemnej i jasnej strony mocy z Gwiezdnych Wojen ;-)
  19. Waldorff Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Żonaty :)
    Lokalizacja:
    Warszawa/Gdynia
    Zasadniczo - nic dodać nic ująć... choć "na zachodzie" nigdy nie miałem przyjemności pracować.

    Pointą IMHO niech będzie Twoje stwierdzenie:
    U nas ten model myślenia jak na razie sie nie przyjął... i chyba się nie przyjmie. Nie to ziarno i nie ta gleba.
    My, Słowianie, musimy przecież przede wszystkim pobrzękiwać szabelkami - historia dowodzi, że w tej dziedzinie jesteśmy zdecydowanie NAJLEPSI.

    Mimo, że jestem już bardzo dorosłym egzemplarzem - mam niespełna dwuletniego syna.
    Może on doczeka triumfu jasnej strony mocy. Może on, a może jego dzieci... :D

    Ja - póki co - przypominam jedynie wszelkim niedowiarkom, że jasna strona zdecydowanie ISTNIEJE.
  20. Marcin Szwajcer moderator globalny

    Zawód:
    wiadomo
    Lokalizacja:
    Wrocław
    Wiesz co, ja nie sądze żeby "jasna strona" stanowiła mniejszość, nawet jeśli nie stanowi ponad 50% to wciąż jest to mocna częśc społeczeństwa. Sęk w tym że ludzie rozumni starają się jednak unikać tych drugich. Byćmoże kiedy nasze społeczeństwo poczuje że kabza mu się napełniła na tyle że nie trzeba już tak kombinować i sprytnie eliminować potencjalną konkurencję (czyt. lepszych od siebie), wtedy przyjdzie czas na kompetencje. Póki co jednak jesteśmy na etapie podobnym do alkoholika który wciąż wierzy w to że nie wpadł w nałóg, ale chce przestać pić. Powierzenie spraw fachowcom przysparza wiele początkowych problemów, ponieważ przestają uchodzić półśrodki które "dawały radę" od lat i trzeba wpierw uznać że sedno problemów tkwi nie w braku fachowców, tylko w braku fachowości podmiotów które mogą kożystac z ich usług. Nie chodzi oczywiście o to żeby być bardziej świętym od papierza, ale o prostą zasadę zasiewania dobrego ziarna. Narzekanie narzekaniem, ale skoro jestem w stanie jakoś się piąć po szczebelkach w branży, powoli bo powoli ale jednak, skoro ludzie zatrudniający mnie chcą płacić za to co ze sobą wnoszę w efekty pracy całych ekip (nie zapominajmy że jestesmy tylko elementem większego mechanizmu), to znaczy że nie jest z nami tak źle w tym polandzie. Kropla drąży kamień, trzeba miec cierpliwość i być pracowitym. Lanserzy znikają równie szybko co sie pojawiają a i mi osobiście nie zależy na klientach którzy wierza lanserom a nie swoim uszą ;-)

Share This Page

Użytkownicy znaleźli tę stronę szukając wyrażeń:

  1. strona dla realizatorów