1. Przeglądasz zawartość archiwalną forum dzwiek.org z lat 2005-2011. Z początkiem 2012 forum w swojej formie do roku 2011 zostało zamknięte i jego treść pozostawiona tylko do odczytu. Jeśli chcesz brać udział w dyskusjach sprawdź stronę główną czy są na niej interesujące Cię działy.
  2. Niektóre funkcje forum wymagają rejestracji. Po założeniu własnego konta będziesz mógł korzystać z takich funkcji jak m.in. tworzenie własnych tematów i postów, edycja własnego profilu użytkownika wraz ze statusami, prywatne konwersacje pomiędzy innymi zarejestrowanymi użytkownikami forum.

Marshall JCM 900 combo - warto kupić ?

Dyskusja w dziale 'Kącik Gitarzysty - dyskusje o gitarach, efektach i' rozpoczęta przez Radomir, 17 Sierpień 2011.

  1. jaca Stały Użytkownik

    No nie mieliśmy. Lestuś miał tylko zapewne ;)
    A jak sie te ruskie strzałki nazywały?
  2. Lex Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Manager
    Lokalizacja:
    East Hollywood/Silesia
    Rzuciłem uchem na YT i całkiem fajny amp. Czuje że by mi się spodobał. No może oprócz wyglądu ;) Wiesz co dobre :D
    Ja miałem dwa defile, kosmosa miał kumpel wiec grałem na nim parę razy, wszyscy mówili kosmos i tak go zapamiętałem... straszne to były gitary, tylko nie wiem czy takie zajechane już były jak do mnie trafiały czy takie je robili ;) Ale kiedyś słyszałem opinię że Defile są po to żeby nikt w PRL-u nie grał na gitarach :D
    Wracając jeszcze do sedna to może Tinny Terror. Z kostką pewnie jakiego heavy by ukręcił. Do tego jakaś fajna kolumna np 1922 i jak dobrze poszukasz to się nawet w 2 tys wyrobisz.
  3. lestek Stały Użytkownik

    Zawód:
    Producent muzyczny, inżynier dźwięku
    Lokalizacja:
    Lublin
    DAW:
    Pro Tools
    Kosmos to nie ruskie. To robił Defil. Faktycznie kiedyś miałem. A że wyglądały jak ruskie, to nic nie poradzisz. :D Miałem kiedyś ;) ze szrotu w szkole muzycznej :D

    Chociaż jakieś ruskie strzałki pewnie też były ;)




    Firma SPL pracowałaby, żeby wyciągać kasę za kolejny odkrywczy produkt. Na codzień nagrywam różne nowoczesne wzmacniacze większej mocy (Diezel VH4s, Custom Audio OD-100 SE, VHT Pittbull, Mesa Roadster, Engl Steve Morse), i oczywiście jest zależność pomiędzy master volume i gainem, ale nie wiem czy aż tak strasznie warta uwagi ;) Chciałbym też zwrócić uwagę, że znani muzycy używający tych wzmacniaczy nigdy nie odkręcają master volume do końca :)

    Sam gram na gitarze ze wzmacniaczem od dobrych 13 lat (ok, nie jest to 50 lat doświadczenia jako techniczny Jimmy'ego Page'a, ale grałem w życiu na wielu przeróżnych konstrukcjach, z master volume i bez), nagrywam gitary elektryczne od jakichś 6 i chcę jedynie zwrócić uwagę na to, że wiem o czym mówię, bo doświadczyłem i sprawdziłem to w praktyce. Master Volume został wymyślony po to, żeby go używać :):):) Takie jest moje zdanie. Jako przykład podpierający mogę podać wzmacniacz Diezel VH4s, który świetnie brzmi już przy głośności sypialnianej ;). Z kolei kiedyś podłączyłem mojego Strata do Marshalla Plexi i zrozumiałem po co Hendrix odkręcał wszystkie gałki do końca w prawo :D, co nie znaczy, że jest to konieczność i jedyny sposób, żeby wzmacniacz wydobył z siebie fajny dźwięk. W Voxie AC30 już to nie działa, tak samo w Orange, czy w moim zabawnie wyglądającym Subway'u, który powyżej 60 % volume po prostu się zatyka, także z większym głośnikiem, niż wbudowany 10" EV ;) - zauważmy że to wszystko to konstrukcje w klasie A. Nie wiem na czym to polega, mam wrażenie, że Marshall z master volume (czyli, umówmy się, JCM800, nowsze konstrukcje nie są tak udane moim zdaniem) faktycznie lepiej działa, kiedy jest "non master volume", czyli z gałą odkręconą do końca.

    W przypadku monitorów w studio sprawa ma się tak, że większość modeli aktywnych ma bardzo ograniczoną skalę regulacji wzmocnienia/nieporęczną regulację (np. moje mają ustawianą zworkami z tyłu obudowy), każdy monitor ma ją regulowaną osobno, wygodniej jest mieć potencjometr pod ręką, niż za każdym razem wstawać, używając kilku par monitorów nie wyobrażam sobie podchodzenia do każdego i kręcenia gałką.

    Pozdrawiam!
  4. jaca Stały Użytkownik

    Zawsze sie gadalo ze to "ruskie strzalki" bo byly gorsze od "naszych" defili;)
    MIałem kosmosa, defila na gibola, skrzypcówe Jolane -chyba, i bas skrzypcowy ala ten Bitels ;)
    A póżniej z tego wszystkiego zrobiłem jedną i jakoś tam było :)
  5. RX75 Aktywny Użytkownik

    Lokalizacja:
    danzig
    DAW:
    Reaper
    @lestek:
    Ja gram lat 17 i na pewno jestem wyższy i grubszy więc wygrałem :)
    Ale na poważnie - zaczęło się od JCM900 więc zasunęły mi się klapki na oczy i tylko o marshallu myślałem.

    Może przy nowoczesnych konstrukcjach tak jest jak piszesz [ja jestem "sprofilowany" na vintage i takie gitarki nagrywam]
    Ale w konstrukcjach typu plexi [zmodyfikowanym o master] czy oryginalnym JCM800 to po prostu nie działa.

    Dlatego zamówiłem i polecam 5W :)
    Amen
  6. jaca Stały Użytkownik

    ja gram rowno 23 lata;) wiec spokoj:)
    5W super akcja szczegolnie jak 6l6 mieknie;)
  7. Lex Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Manager
    Lokalizacja:
    East Hollywood/Silesia
    Więc tak... jednak to Defil, choć też mi się wydawało że to ruskie...
    http://www.pietja71.pl.tl/Defil.htm
    Przy okazji dowiedziałem się jakiego ja miałem. Pierwszego elektroakustyka to już nie rozpoznam, ale elektryczna to była Tosca :D

    Co do rozkręcania na maxa to dużo piecy się zatyka, choćby TSL. Jest pewna głośność od której brzmią dobrze ale późniejsze pogłaśnianie nic już nie daje, a w pewnym momencie wręcz jest coraz gorzej. Tak jest w nowszych marshallach, fenderach, orange, crate. Nie pamiętam jak vox, ale jakoś nie czułem potrzeby rozkręcania go na maxa. Za to od czasów plexi i jcm800 staram się trzymać z daleka od wszystkiego co ma 50wat i więcej. Trzeba się było absurdalnie głośno rozkręcać, masakra. Dla mnie 15-20 wat to jest ok i ma spory zapas mocy. Zresztą z tego co pamiętam odkręcenie 50watowego wzmacniacza do połowy to jest dopiero kilka wat. JCM800 Silver jubilee miał opcję redukcji do 25 wat.
  8. jaca Stały Użytkownik

    defil defil;) Lestek sie zna jednak;)
  9. RX75 Aktywny Użytkownik

    Lokalizacja:
    danzig
    DAW:
    Reaper
    Defila alektroakustyka ojcowego rozebrałem jakieś 25 lat temu żeby sobie wziąć gryf i z sosny les paula zrobić. Ale czasy...ehhhh.
    Ale dalej u mnie na stojaku dumnie błyszczy się tulipan Teisco Del Ray ET-230 Deluxe '68. Sprawny i pięknie brzmiący.
    Chciałem w nim kiedyś wstawić Merliny to dostałem od nich maila żeby się nie ważył nawet tego tykać bo po mordzie dostanę :)
  10. jaca Stały Użytkownik

  11. lestek Stały Użytkownik

    Zawód:
    Producent muzyczny, inżynier dźwięku
    Lokalizacja:
    Lublin
    DAW:
    Pro Tools
    Ważę 110 kg. :D A generalizowanie jest do bani, tak moje, jak i Twoje ;) Też uważam, że plexi gra lepiej na full, co nie znaczy, że gra fatalnie na nie-full ;) Dźwięk jest sztuką kompromisów :D:D:D:D:D:D

    Pozdrawiam!
  12. Radomir Początkujący

    Lokalizacja:
    Dolnośląskie
    RX75, a jakiś konkretny model 5 W możesz polecić, najlepiej taki który był by łatwo dostępny i w rozsądnej cenie ?
  13. RX75 Aktywny Użytkownik

    Lokalizacja:
    danzig
    DAW:
    Reaper
    Jeżeli chcesz gotowy model to VOX Night Train [7/15].
    Ale szczerze polecam pogadać np. z Markiem Gierszewskim [www.mgamp.com], żeby Ci coś zbudował.
    Ja mam jego dwie customowe konstrukcje i jest git. Ma kilka gotowych headów w produkcji na swojej stronie ale tak naprawdę zbuduje Ci to czego będziesz potrzebował.
    W środku nie ma chińczyków [trafa też sam nawija], więc jest made in polanda :))

Share This Page

Użytkownicy znaleźli tę stronę szukając wyrażeń:

  1. jakiego marshalla najlepiej kupić

    ,
  2. na czym polega master volume