1. Przeglądasz zawartość archiwalną forum dzwiek.org z lat 2005-2011. Z początkiem 2012 forum w swojej formie do roku 2011 zostało zamknięte i jego treść pozostawiona tylko do odczytu. Jeśli chcesz brać udział w dyskusjach sprawdź stronę główną czy są na niej interesujące Cię działy.
  2. Niektóre funkcje forum wymagają rejestracji. Po założeniu własnego konta będziesz mógł korzystać z takich funkcji jak m.in. tworzenie własnych tematów i postów, edycja własnego profilu użytkownika wraz ze statusami, prywatne konwersacje pomiędzy innymi zarejestrowanymi użytkownikami forum.

Jak często używasz wtyczek?

Dyskusja w dziale 'Q&A - Marcin Bors (zakończone)' rozpoczęta przez studiomastercomp, 20 Grudzień 2010.

  1. studiomastercomp Początkujący

    Jak często posługujesz się wtyczkami, zauważyłem że masz tego sporo? Czy często zdarza ci się zamiast wersji hardware sięgać po soft?
  2. marcin.bors gość specjalny

    Witaj!

    Uzywam wtyczek kazdego dnia, na kazdym etapie pracy nad plyta.

    Gdy rozpoczynam produkcje piosenki, korzystam z kilku VSTi do przygotowania aranzu i zarysowania jej docelowego charakteru.

    Jezeli decyduje sie na bebny akustyczne jest to z reguly BFD lub Abbey Road Drums, jezeli wybieram syntetyczne jest to Stylus RMX lub reczne dzierganie beatu z kilku tysiecy dostepnych mi probek bardzo roznych automatow perkusyjnych. Proces czasochlonny, ale przynoszacy mi duza frajde.

    Serio!

    Czesc z tych sampli przygotowalem sam, wgrywajac pojedyncze barwy ze starych instrumentow przez swoj outboard (np. Linndrum, Roland TR 707, Roland CP78, Jomox itp) czesc z nich pochodzi z gotowych bibliotek.

    Pianina (nie przepadam za dzwiekiem samplowanego fartepianu) pochodza z Ivory Upright, mellotrony i stringi syntetyczne z produktow firmy GeForce.

    Jedynymi instrumentami ktore rejestruje tylko i wylacznie (nawet robiac demo) w "realu" sa wszelkiej masci bassy, gitary oraz elektronika.

    Mam wiec zawsze pod reka Rolanda Juno 106, Mooga Voyagera, Telecastera, Jazz Bass, dwa przewody Monstera i dwa diboxy.

    Dzieki temu oszczedzam mnostwo czasu, a omijajac midi z reguly zyskuje na dynamice i z przeproszeniem "filingu" tworzywa.

    Jezeli wersja demo zostaje zaakceptowana, elementy pochodzace z VSTi zastepuje (ok 90% przypadkow) zywymi barwami.

    Gdy gotowy jest docelowy zestaw podstawowych sciezek w nagraniu, i dogrywam kolejne elementy (dodatkowe instrumenty, wokal, dodatki) korzystam z pluginow aby wstepnie okreslic ich proporcje, plany w nagraniu i stopien deformacji barw akustycznych (you know, kompresja, bit crusher, distortion - wszystko za czym przepadam).

    Czesto uzywam symulacji analogowych i tasmowych delajli (moj ulubiony PSP 42, darmowa ekopia Watkinsa Copycat), czasami testuje kilka roznych typow kompresji i korekcji na danych sladach (wtyczki Chandlera, PSP).

    Gdy nagrywam wokal, oczywiscie w zaleznosci od utworu i preferencji artysty (przy okazji - odpowiednio przygotowany tor odsluchowy jest czynnikiem bardzo wyraznie determinujacym jakosc wykonania i jest dla mnie jednym z najlbardziej kreatywnych narzedzi sluzacych do pilotowania muzyka !!!) wspomagam sie zewnetrznym reverbem - najczesciej Bricasti - ale uzywam rowniez wtyczki z delayem.

    Bardzo czesto automatyzuje proporcje powrotu efektu w trakcie pierwszego podejscia i dzieki temu barwa wokalu w sluchawkach staje sie duzo bardziej plastyczna i inspirujaca.

    Kiedy rozpoczynam miks utworu bypassuje wszystkie pluginy i zastepuje je urzadzeniami.

    Jest to idealny moment na zweryfikowanie zarowno jakosci wtyczek i urzadzen, jak i wielu teorii o wyzszosci jednej technologii nad druga.

    W wiekszosci przypadkow bezapelcyjnie wygrywa hardware, jednak zdarzaja sie tez sytuacje w ktorych okazuje sie, ze jego dzialanie jest zbyt inwazyjne - zostaje wowczas przy opcji wyjsciowej.

    Nie udalo mi sie jednak nigdy zrezygnowac z uzycia zewnetrznych reverbow, analogowej kompresji i korekcji na glownych sladach (wokal, bass, bebny) oraz glownych delajli (zdarza sie ze mam ich nawet do 8 sztuk w aranzu).

    I tak o ile uwazam, ze np. PSP 42 jest doskonalym narzedziem, wybieram oryginal ze wzgledu na konstrukcje sekcji wejsciowej, a zwlaszcza opcje jej przesterowania. (jezeli bedziesz mial ochote uslyszec jej dzialanie posluchaj mojego remixu na plycie Hey "Re-MURPed" - przyszedl mi wowczas do glowy pomysl na barwe wokalu o fakturze pogniecionej gazety - przeszukalem mnostwo urzadzen - wygral przester na wejsciu PCMa),

    Mimo tego, ze polecam wszystkim wtyczki Chandlera, ktore jako jedne z naprawde niewielu plaguf maja wyrazny charakter i doskonale dzialaja na kazdym zrodle - nie wyobrazam sobie zastapienia nimi oryginalu na sciezce glownego wokalu, ktory ma brzmiec szalenie agresywnie, ale przy tym szlachetnie.

    Ale...

    Jezeli zdarza sie sytuacja w ktorej niezbedna jest bardzo precyzyjna korekcja lub np. niezbedne staje sie kodowanie zrodel stereofonicznych do formatu MS i usuniecie ze stron najnizszych czestotliwosci, uzywam Neona lub Braiworxa Digital przed wysylka na zewnetrzne urzadzenia.

    Gdy okazuje sie, ze pojawiaja sie zaklocenia sieciowe w reverbie sprezynowym lub delajli tasmowej (potwornie kaprysne pod tym wzgledem urzadzenia), uruchamiam na sladzie powotu np. X Hum Wavesa.

    A kiedy zalezy mi na barwie mocno chemicznej i nieznosnej, nie zastanawiam sie czy wypada i niszcze bezlitosnie slad wtyczka "Distortion".

    Koniec koncow najbardziej zalezy mi na jakosci piosenki, wrazeniu jakie ona wywiera na sluchaczu oraz zachowaniu i pielegnowaniu swiadomosci tego, ze kazda z podjetych przeze mnie decyzji determinuje wizerunek atysty z ktorym aktualnie pracuje.
    Dzidzia oraz Laser lubią to.

Share This Page