1. Przeglądasz zawartość archiwalną forum dzwiek.org z lat 2005-2011. Z początkiem 2012 forum w swojej formie do roku 2011 zostało zamknięte i jego treść pozostawiona tylko do odczytu. Jeśli chcesz brać udział w dyskusjach sprawdź stronę główną czy są na niej interesujące Cię działy.
  2. Niektóre funkcje forum wymagają rejestracji. Po założeniu własnego konta będziesz mógł korzystać z takich funkcji jak m.in. tworzenie własnych tematów i postów, edycja własnego profilu użytkownika wraz ze statusami, prywatne konwersacje pomiędzy innymi zarejestrowanymi użytkownikami forum.

Czy warto kupić syntezator ?

Dyskusja w dziale 'MIDI, samplery, syntezatory' rozpoczęta przez Szepard, 2 Styczeń 2011.

  1. MaxKoval Początkujący

    no i nie wiem czemu sie niektorzy smieja jak mozna programwoac dx7, przeciez sa edytory do tego i nei jest to w cale duzy klopot

    dodam jeszcze ze podobnie oryginalny wavestation brzmi lepiej od pluginow
    akurat sample, probki w obu sa te same
    nie wiem w czym dokladnie rzecz, ale hardware ma zdecydowanie bardziej miesisty dzwiek, wiecej basu, dynamiki
    to slychac na 1 rzut ucha :)
    z kompa brzmi to plastikowo

    (mam i tg77, fs1r jak i wavestation, wiec wiem co pisze )

    ta sterylnosc pluginow przeszkadza, szum analogowych wyjsc dziala jak naturalny dithering
    musi byc troche szumu aby muzyka brzmiala naturalniej

    datego tez np stary roland d50 czy d550 to kult i zawsze bedzie kult, ma specyficzne brzemienie, zaszumione, probki 8 bit
    ale dodac do tego wysokiej klasy poglos hall i ten sprzet wymiata!

    zobaczycie jeszcze wielki comeback hardware, juz na zachodzie widac taka tendencje
    tylko ze to kosztuje, a soft to wiadomo, szczegolnie w polsce :)
  2. JoachimK moderator globalny

    Lokalizacja:
    Planeta Melmak
    Chcesz porównywać syntezator FM z syntezatorem łączącym FM z AWM?

    edit: inna rzecz, że jest czymś normalnym, że przetwornik 12bit z DX7 będzie ziarnisty w brzmieniu, co było atutem wielu instrumentów z tamtych czasów, a przejście na 16bit DX7II to duży skok, przy którym przejście w nowyszch syntezatorach do 20bit daje dużo mniejszy zysk, niż wcześniejsze 12 na 16. Inna rzecz, że DX7II to multitimbral, co daje niewspółmiernie większe możliwości kształtowania bogatszego brzmienia.
    Jednak powodem zwiększenia rozdzielczości był głównie doskwierający szum DX7.

    Jesteś tego pewien? Bo problem części zamiennych doskwiera mocno nie tylko użytkownikom starych syntezatorów, dotyczy to także sprzętu studyjnego jak i małych producentów robiących klony urządzeń dużo prostszych w budowie od np. Juno 106, o DX7 nie wspominając...
  3. MaxKoval Początkujący

    a co stoi na przeszkodzie aby porownac synteze fm z fm7 jak i dx7 tg77? nie chodzilo mi o miodnosc barw tylko o jakosc tej samej syntezy dx

    tg77 ma pelna synteze dx i to na 16stu partach
    nawet bardziej rozbudowana od dx7 bo ma wiecej algorytmow

    chodzilo mi o to, ze jak komus szum z dxa przeszkadza i dlatego wywyzsza plugin, to sobie moze zapodac tg77, nie ma cyfrowego sterylnego wyjscia z zerowymi szumami ale brzmi tak jak trzeba

    a fakt o niedostatecznej emulacji dxa przez fm8 jest bezdyskusyjny

    dx7 jest akurat cala masa, wiec na pewno beda i za 20 lat
    poza tym osobiscie wolalbym w module tx802 z lub tg77
    tam sie naprawde malo co moze popsuc
    poza latwo wymienialnym podswietleniem czy bateryjka, nooo w ostatecznosci poluzowanymi gniazdami

    z reszta wszystko sie moze popsuc, i komp na ktorym jest plugin

    ale kiedys wszystko bylo solidniejsze, wiec te sprzety radza sobie niezle i beda sobie radzic za 20 lat
    zalezy od uzytkownika

    moj najstarszy synth w tym roku obchdozi urodziny. ma 25lat! to roland d550
    wymienilem mu podswietlenie i baterie i mysle ze przezyje niejeden nowy sprzet i niejeden soft :)
  4. JoachimK moderator globalny

    Lokalizacja:
    Planeta Melmak
    I tu właśnie popełniasz błąd - bo to nie o jakość syntezy chodzi, a o to, jak tą syntezę wyprowadzić do postaci analogowej. Stąd jest różnica.

    Byłbym ostrożny w tych opiniach.
    Dwa przykłady wielkich firm: Nie naprawisz już żadnego starego wielkiego i słynnego Lexicona, chyba że w grę wchodzi prosta wymiana kondensatorów itp. Jak padnie specjalizowana kość, to możesz sobie zostawić sprzęt dla dekoracji w racku. Coś mogę na ten temat powiedzieć, mamy w studio kilka takich Lexiconów, a sam swojego prywatnego Lexicona 300 musiałem naprawić z niemałym kłopotem. Drugi przykład: TC Electronic nie produkuje już starych przetworników AD/DA czy nawet przetwornic zasilania do słynnych swoich urządzeń, co zostało już kilka lat temu oficjalnie podane. Jeśli więc korzystasz z mainframe M5000, z pomocą których Bruce Swedien miksował Jacksona, to możesz mieć problem. A że w studio mam styczność aż z czterema takimi, to mogę coś powiedzieć w tej kwestii ewentualnych problemów po kilkunastu latach pracy (nawiasem mówiąc kiedyś DX7 uszkodzony też mieliśmy - i nie był to był problem z zasilaczem czy czymś błachym ale z MIDI).
    Trzeci przykład miałeś tu na forum parę dni temu: zaprzestanie produkcji znanego urządzenia z powodu braku części. I chodziło o equalizer, nieporównywanie mniej złożony od syntezatora jakiegokolwiek, bez specjalistycznych kości.
  5. zenon59 Użytkownik

    Lokalizacja:
    Łódź
    pewnie to, co napiszę, będzie nieco offtopic, ale:
    wg mnie kwestia syntezator hardware/sotfware, a rozszerzając w ogóle wszystkie klocki i ich programowe emulacje to kwestia ograniczeń. w wypadku świata fizycznego, starych syntezatorów analogowych zwłaszcza, napotykasz je bardzo szybko. i zaczynasz kombinować, jak a) twórczo użyć ich ograczeń do swoich potrzeb, tzn. zmienić niedostatki w atuty, oraz w końcu b) przełamać ich ograniczenia.
    pamiętam, że mający tylko starą dobrą YamahęCS1x podpiętą do AtariST spędzałem godziny na programowaniu brzmień (ręcznym, naturalnie) i kombinowaniu, jak by tu obejść multitimbral, polifonię, braki w bloku efektów itd. głowę daję, że jej projektantom nawet nie śniły się niektóre rozwiązania.
    a dzisiaj? dzisiaj najwyżej podedytuję gotowy preset w VirusieTI, myszką, przez wtyczkę, bo mi się nie chce tyłka z krzesła unieść, jako że VirusTI do racka podpięty tak wysoko, że siedząc nie sięgam. ale żeby from scratch? o nie... lenistwo z wygody. i tak jest z wszystkim. zawsze możesz włączyć nowy track MIDI, nowy track audio, nowy FX, VST, VSTi, a jak już komputer ledwie zipie, to albo dokupisz mu pamięci, albo zrobisz bounce na dysk.
    tymczasem, wybaczcie ton mędrca, sztuka rodzi się z ograniczeń. jak dysponujesz 128 presetami, to coś wybierzesz, jak masz ich 12800, to szukaj wiatru w polu. i tak jest z wszystkim. dzisiaj, siadając przy kompie, trzeba mieć naprawdę jasny, klarowny obraz tego, co się chce osiągnąć, bo błądzenie po omacku nie jest już możliwe. po prostu nie da się sprawdzić wszystkich opcji.
    w wypadku hardware'u - im prostrzego, tym lepiej - da się. niedawno kupiłem elektron MonoMachine, bo zależało mi na tym brzmieniu. megadziwaczne urządzenie: sześć monofonicznych virtualnych analogów podpiętych pod szesnastokrokowy sekwencer. ograniczenia na każdym kroku. zupełnie inna filozofia używania grata. i nagle okazało się, że znów zaczynam myśleć kreatywnie! znów sam godzinami edytuję barwy i wbijam patterny. jestem całym sercem za hardware - z tego właśnie względu. tam masz szansę na autorskie rozwiązania.
    oczywiście. w środowisku cyfrowym też można sobie stawiać ogracznienia. ja wolę mieć mało wtyczek, za to dobrze rozpracowanych. niezależne od tego, czy to VSTi czy VST, tak naprawdę. mam z piętnaście kompresorów VST, różnej maści, tak na serio używam i nauczyłem się dwóch. ale zawsze kusi ten trzeci... a analogowy kompresor wpięty w rack, owszem, jest. ale odpalam od wielkiego dzwonu. lenistwo.
  6. Marc The Drummer Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Logistyk - SAP operator
    Lokalizacja:
    Świdnica
    Racja... Warto miec nawet jeden syntezator ale konkretny. Na necie pelno jest próbek syntezatorów całej masci.
  7. MaxKoval Początkujący

    nie chcialbym sie spierac o pierdoly, bo zostane posadzony o zamet i trolowanie
    ale piszac jakosc syntezy dx, chodzilo mi o jakosc dzwieku miedzy dx7 czy tg77, moze nieprecyzyjnie sie wyrazilem

    oczywiscie ze stare urzadzenia sie psuja jak i nowe, ale myslisz ze serwis wszystkich nowych urzadzen szczegolnie low-end jest oplacalny po roku gwarancji? zwykle nie jest oplacalny,
    lexicon 300 to nie jest drogi sprzet kupuje sie nastepny

    kazdy sie z tym liczy, ze jak mu sie popsuje jakas stara yamaha czy roland to pewnie bedzie nienaprawialna
    i trzeba kupic nastepna, a serwis nowych yamah, rolandow itd po gwarancji i tak jest koszmarnie drogi

    jak sie komp popsuje tez trzeba wymienic wiec na to samo wychodzi

    hardware to hardware, jak ktos ma miejsce i kase na dodatkowy osprzet ktory bedzie wymagany (interfejsy audio, midi) to jak najbardziej

    najlepiej kupic sobie porzadny instrument ktory moze byc jednoczesnie klawiatura sterujaca i potem kupowac racki
    na klawiature cos z duza iloscia galek, np clavia nord lead 3 (ma aftertouch i arpegiator na midi out)
    softem to mozna ladnie zmapowac i sterujemy wszystkim

    oczywiscie jak ktos jest calym sercem za tylko softem to ok, kazdy ma to co lubi i na co go stac
  8. Koltun Przyjaciel dzwiek.org

    Zawód:
    inżynier dźwięku, technik backline
    Lokalizacja:
    Lublin
    DAW:
    Cubase, Pro Tools
    Skoro 1000 dolców to dla Ciebie nie jest odczuwaln wydatek to gratuluję. JoachimK nie pisał o zabawce o nazwie Lexicon MX300 tylko o dużym Lexiconie nie produkowanym od lat.
    Lex oraz JoachimK lubią to.
  9. MaxKoval Początkujący

    lexicon vst tez nie kosztuje mniej jak $1000

    z reszta tu rozmowa o instrumentach jest, nie o efektach wtyczkowych
    tutaj mam duzo bardziej liberalne podejscie
    mastering robi sie zwykle na kompie, wiec efekty programowe jak najbardziej

    choc sam wole miec dzwiek instant z hardware zblizony do finaalnego, sprzet ponad wszystko :)
  10. Marc The Drummer Aktywny Użytkownik

    Zawód:
    Logistyk - SAP operator
    Lokalizacja:
    Świdnica
    JoachimK lubi to.
  11. JoachimK moderator globalny

    Lokalizacja:
    Planeta Melmak
    MaxKoval, coś nie bardzo jesteś zorientowany. Tutaj masz przykład klasycznego urządzenia (zwróć uwagę na cenę tego wiekowego używanego sprzętu, ona nie jest tak duża ze względu na unikalność urządzenia, wręcz przeciwnie - to jest słynny pogłos nagminnie spotykany w studiach na świecie), jednego z bezsprzecznie najlepszych na świecie efektowych urządzeń. Zamieszczałem swego czasu tu na forum fotki z jego wnętrza (jak i fotki z wnętrza 300-tki). W środku oprócz najzwyklejszych setek scalaków TTL kilka wyspecjalizowanych kości DSP z logo Lexicon, których nie zastąpisz niczym, podobnie jak niczym nie zastąpisz specjalizowanej kości z DX7. Cała masa studiów na świecie ma jeszcze 480-tki i 300-ki, które powoli zaczynają kończyć swoje życie. Chcesz je zastąpić - proszę bardzo - masz do wyboru obecnie produkowane np. Bricasti, albo Lexicon 960 - cenę sobie sprawdź sam.
    Przykład kolejny - parę miesięcy temu wymieniałem tak zwykłą rzecz jak wentylator w Lexicon 480. Kupiłem bez problemu parę ulic dalej od studia identyczny wentylator, o identycznych oznaczeniach katalogowych producenta (dodam - tego samego producenta, któreg logo widnieje na starym wentylatorze). I co się okazało? Że obecnie produkowane wentylatory o identycznych oznaczeniach mają inne obudowy zupełnie niepasujące do miejsca w Lexiconie. Trzeba było dosłownie połamać część obudowy wentylatora, by się dało go wsunąć i zamocować. W sumie błaha sprawa, wydatek parędziesiąt złotych, pół godziny roboty, ale już pod górkę. A układów scalonych już nie dostaniesz, choćbyś osobiście pojawił się u producenta w USA.
  12. MaxKoval Początkujący

    chyba lubicie sie tu strasznie klocic, i sami moderatorzy robia straszny oftopic

    temat jest o syntezatorach, a niektorzy usilnie staraja sie sprowadzic temat na inne tory i pisza o efektach zamiast napisac cokolwiek sensowanego w temacie syntezatorow hardware

    jeden czepia sie slowek, a drugi podlapal temat i ciagnie temat na calkowicie inne tory

    oczywiscie ze starocie sie psuja, przeciez ja z tym nie polemizuje, psuja sie takze nowe, juz to napisalem
    rok minie i myslisz ze pogwarancyjna naprawa najnowszego lexicona bedzie tania?

    nie znalem tego reverba lexicona 300 i co z tego? napopularniejsze sa 224 480 i pcmy
    teraz calkowicie zmieniacie dyskusje i drazycie temat ze nie wiedzialem iz jest taki reverb i jest drogi? co to ma do tego co napisalem, lub do tego o czym jest temat?

    dajcie na luz, napiszcie lepiej o clavi nord lead, virusie, kawai k5000 czy korgu z1 albo o rolandzie v-synth

    nigdzie nie napisalem ze lepsze sa reverby sprzetowe od wtyczek, choc i tu mozna bylo by pewnie dyskutowac
    pisalem o syntezatorach hardware
  13. JoachimK moderator globalny

    Lokalizacja:
    Planeta Melmak
    Nie - nie lubimy się kłócić, tylko sam zacząłeś pisząc o tym, że skoro synth działał 20 lat, to i kolejne 20 lat będzie działać - na to odpowiedziałem przykładami w elektronice, a nie konkretnie w przykładzie czegoś, co ma klawiaturę. Co do psujących się syntezatorów - było trochę na forum EiS o tym parę razy. Naprawiałem trochę sprzętu, i tego starego i nowszego (pomijam tu przypadki takie jak niechlujstwo montażowe w Ensoniq i błędy konstrukcyjne modułów wyjściowych, skutkujące notorycznymi padami analogowej elektroniki na wyjściach audio) - o tym mogę trochę napisać - tylko po co?
    p.s. Nie wiem co miałeś na myśli z pogwarancyjną drogą naprawę Lexicona (w jakim kontekście pisałeś tą myśl.
    Nie jest prawdą, że 224xl jest popularniejszy od M300/M300L (taka jest pełna nazwa). Ten ostatni to dosłownie połowa elektroniki DSP z 480 w sensie użytkowym, produkowany i rozwijany w czasach, kiedy 480 był dalej rozwijany. 224xl to inny sprzęt, nieprodukowany dużo wcześniej. Popularność PCM to inny temat.

    OK, wróćmy do syntezatorów.
  14. szuwar Aktywny Użytkownik

    Ale przecież Joachim dokładnie odpowiada na pytanie czy warto kupić syntezator taki jak dx7 (ale też jakikolwiek inny cyfrowy programowalny staroć). Pokazuje Ci na przykładzie, że nie warto i trudno się nie zgodzić z argumentami. Choćbyś się bardzo spinał, to jak się dany egzemplarz popsuje i części w którymś momencie staną się niedostępne (a tak będzie wcześniej czy później), to ten czy inny syntezator skończy na strychu, albo w śmietniku.
  15. JoachimK moderator globalny

    Lokalizacja:
    Planeta Melmak
    No... może aż tak krytycznie do tego nie podchodzę, że nie warto, ale ostrzegam ;)

Share This Page

Użytkownicy znaleźli tę stronę szukając wyrażeń:

  1. syntezator vs hardware syntezator

    ,
  2. syntezator na strychu