1. Przeglądasz zawartość archiwalną forum dzwiek.org z lat 2005-2011. Z początkiem 2012 forum w swojej formie do roku 2011 zostało zamknięte i jego treść pozostawiona tylko do odczytu. Jeśli chcesz brać udział w dyskusjach sprawdź stronę główną czy są na niej interesujące Cię działy.
  2. Niektóre funkcje forum wymagają rejestracji. Po założeniu własnego konta będziesz mógł korzystać z takich funkcji jak m.in. tworzenie własnych tematów i postów, edycja własnego profilu użytkownika wraz ze statusami, prywatne konwersacje pomiędzy innymi zarejestrowanymi użytkownikami forum.

Brzmienie brytyjskie kontra amerykańskie

Dyskusja w dziale 'Q&A - Marcin Bors (zakończone)' rozpoczęta przez Ten który czeka, 23 Grudzień 2010.

  1. masterofphysicalchemistry Aktywny Użytkownik

    Lokalizacja:
    Wrocław
    ja tego nie przedstawiam, ale doceniam ludzi, ktorzy wg mnie graja prawdziwa muzyke (nie chodzi mi tutaj o prawdziwosc w sensie gatunku/stylu/moich preferencji, tylko o moj odbior jego przekazu - patrz wypowiedz Lola)
  2. Tasiorowski Stały Użytkownik

    Lokalizacja:
    Gdynia
    Chyba mnie nie kumacie. Chodzi o to, że życie w USA jest zasadniczo.... cięższe niż w Europie. Za Oceanem w muzykę wchodzi się prawdziwym pokerowym ALL IN, czego dowodem mogą być Ci panowie, którzy pewnie próbowali ale im się nie udało.Ale że tam socjalu nie ma to sobie śpiewają na ulicy. Na południu stanów, do dzisiaj można zobaczyć grupy robotników, którzy wracając z pracy śpiewają jakieś dziwne coutrowo/bluesowe piosenki, a robią to tak, że nie jednemu z was, by się odechciało nagrywać polskich "singerów". Zasadniczo istnieje coś takiego jak swego rodzaju narodowa dusza, która determinuje takie rzeczy jak gust, lifestyle, instynkt samozachowawczy, doświadczenia, edukacja, więzy rodzinne i stosunki interpersonalne, otaczający krajobraz. To wszystko składa się do kupy na pewną całość,. którą nosimy w głowach. To co tworzymy, jest odzwierciedleniem tej całości. To miałem na mysli mówiąc, że nie można rozpatrywać i analizować procesu tworzenia, w oderwaniu od pewnego backgroundu. Śmiem twierdzić, że amerykańskie czy brytyjskie brzmienie, są właśnie pochodnymi tego backgroundu. Jestem przekonany, że taki Roger Waters pisałby inne piosenki, gdyby się urodził w słonecznej kalifornii i dorastał wśród pięknie wyrzeźbionych serferów i ich dziewczyn, a nie w przypominającym mroczne zamczysko internacie. Kumacie już o co mi chodzi ??
  3. dejote Użytkownik

    Zawód:
    inżynier dźwięku/reżyser filmowy
    Lokalizacja:
    Nowa Sól
    Zgoda - ale wiedza o tym może nam pomóc wykorzystać w sposób kreatywny proces tworzenia - gdy wyjadę na pół roku z polskim zespołem do Kalifornii, gdzie po kilka godzin dziennie będziemy pracować - resztę czasu przeznaczymy na chłonięcie "lifestyle'u" - płyta ta będzie zasadniczo inna niż materiał który nagramy w studio w centrum dużej metropolii - i to jest ciekawe zagadnienie które możemy zagłębiać producencko - to w jakimś stopniu robi także Marcin Bors - wyjeżdżając nagrywać płytę do westernowego miasteczka. Co o tym sądzicie ?
  4. Tasiorowski Stały Użytkownik

    Lokalizacja:
    Gdynia
    Dejote - zgadza się. O tym właśnie mówię. Chodzi mi o to, że amerykańskie brzmienie to nie tylko kompresory i eq ustawione tak, a brytyjskie siak. To zupełnie inna emocja uchwycona podczas performancu. To wideo jest dla mnie istotą tego, co lubię w amerykańskim brzmieniu, a tak na prawdę nie brzmieniu tylko w amerykańskiej emocji i sposobie wyrazu:
    Instytut SWAM lubi to.
  5. marcin.bors gość specjalny

    Mysle ze 45% Eu, 45% USA, 10 % pozostale.

Share This Page